Przypomniane niedawno w naszym cyklu fakty związane z wkroczeniem Armii Czerwonej do naszego miasta w styczniu 1945 r. nadal budzą kontrowersje wśród naszych Czytelników i, na szczęście, zachęcają ich do wskazania kolejnych, nadal nie znanych powszechnie, wydarzeń. Oczywistym jest, że wyzwolenie od niemieckiego okupanta nie przyniosło wówczas Polsce pełnej wolności. Skutki hitlerowskiej okupacji i powojennych wpływów radzieckich do dziś są odczuwane. Pamięć i oczekiwania osób wspominających te wydarzenia skupiają się dziś jednak głównie wokół problemów następstw totalitaryzmów, które spadły na nasz kraj.
Co do samych skutków wyzwolenia miasta i jego tuż powojennego obrazu to warto przypomnieć wypowiedź Mariana Mikołajczyka z lipca 1946 r. Podczas posiedzenia Miejskiej Rady Narodowej poruszył on sprawę sanitarnego oraz zewnętrznego wyglądu miasta. Potwierdza ona głosy, które ostatnio dotarły do nas od Czytelników. W protokole obrad czytamy, iż: "stan ten w stosunku do czasów przedwojennych znacznie uległ pogorszeniu i jako przykład podał park miejski-w którym pielęgnacja roślin oraz trawników została całkowicie zaniedbana oraz że trawniki znajdujące się na ulicach miasta znajdują się również w stanie godnym pożałowania, zarośnięte różnym chwastem, zatrudnieni zaś przy nich Niemcy pozbawieni są należytego nadzoru-przez co zamiast wykonywać powierzone im prace, prowadzą wolne pogawędki. Zdaniem mówcy stan ten wpływa denerwująco na społeczeństwo polskie, które dużo przeszło cierpień fizycznych i moralnych pod batem hitlerowskiego okupanta". W dalszym ciągu swych uwag obywatel Mikołajczyk nadmienił,: "iż pomimo znacznego upływu czasu na terenie tutejszego miasta znajduje się porozbijany sprzęt wojenny, szpecąc tym samym zewnętrzny wygląd miasta i jako przykład podaje stojący tank przy ul. Piłsudskiego (dziś Łaska) oraz szkielet samochodu ciężarowego przy ul. Szadkowskiej, które to rzeczy winny być bezwzględnie usunięte". Wobec powyższego postanowiono zwrócić uwagę Wydziałowi Technicznemu Zarządu Miejskiego na stan wyżej opisany oraz wezwać go do natychmiastowego podjęcia kroków w kierunku usunięcia omawianych braków.
Zduńskowolan równie żywo jak te z zakończenia wojny w naszym mieście zajmują wydarzenia dotyczące jej początku. Już nieliczni pamiętają ofiary bombardowania Zduńskiej Woli z 3 września 1939 r. A było ich blisko 100. Nadal nie możemy ustalić kim był zabity i pochowany na naszym cmentarzu ksiądz. Natomiast Pan Henryk Ciepłoch przypomniał zapomniany fakt narodzin dziecka w tak tragicznych okolicznościach. Otóż nieznana z imienia i nazwiska kobieta, która uciekła z ostrzeliwanego podczas tego nalotu w okolicach naszego dworca pociągu, urodziła syna. Pomocy udzieliła jej mama Pana Henryka, Helena Ciepłoch, w swoim domu przy ul. Bałtyckiej. Kobieta z noworodkiem udała się niebawem pociągiem w kierunku Łodzi. Ciekawe czy przeżyli wojnę, kim są jak się nazywają?
Jerzy Chrzanowski