MUZEUM HISTORII MIASTA ZDUŃSKA WOLA

Zbiór korespondencji św. Maksymiliana

Dnia 8 stycznia 114 lat temu w rodzinie zduńskowolskich tkaczy Juliusza Kolbe i Marianny z Dąbrowskich przyszedł na świat jako ich drugie dziecko Rajmund Kolbe, późniejszy franciszkanin, brat Maksymilian, a dziś Święty Kościoła Katolickiego i Patron Zduńskiej Woli. W związku z 25 rocznicą kanonizacji, która przypadała w dniu 10 października ubiegłego roku Wydawnictwo Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie przygotowało ponownie do druku pisma Męczennika Miłości rodem z naszego miasta. Obecne wydanie pism św. Maksymiliana ukazuje się w dwóch woluminach. Pierwszy dotarł już z Niepokalanowa do miejskiego muzeum. Składają się na niego listy pisane przez Świętego w latach 1912-1941, a także kartki pocztowe, telegramy, dopiski do listów autorstwa innych osób. Drugi tom jest jeszcze w druku. Będzie obejmował wszystkie pozostałe pisma Patrona Naszych Trudnych Czasów tj.: notatki z rekolekcji i rozmyślań, pamiętniki, artykuły, referaty, komunikaty, szkice, regulaminy, a także teksty, które jako autentyczne artykuły ojca Kolbego zebrał i przetłumaczył z języka japońskiego ojciec Janusz Koza, misjonarz w Japonii. Ta dwutomowa edycja pism Świętego obejmuje również dokumenty odnalezione w okresie od 1970 r. do 2006 r. Powinna ona być dostępna w wielu miejscach i środowiskach, szczególnie naszego miasta, abyśmy dumni na co dzień z faktu Jego urodzenia tutaj, mogli doskonalić się w swojej pracy i rozwoju duchowym. Ta bardzo ważna i mądra publikacja zawiera ponad 1000 dokumentów korespondencji. Najbardziej wzruszające są te pisane z różnych miejsc i przez całe życie Świętego do matki. Natomiast z wielu listów pisanych do brata Józefa, a zarazem współbrata zakonnego Alfonsa, dowiadujemy się o rodzinnych troskach, które przeżywał nasz Święty, a zwłaszcza o problemach najstarszego brata, Franciszka Kolbe. W liście wysłanym np. 6 grudnia 1926 r. z Zakopanego do Józefa, przebywającego w Grodnie, pisał: "Gdyby tam Franuś jeszcze siedział, powiedz mu ode mnie, by (o ile tego nie zrobił) natychmiast spowiedź i Komunię św. odbył i natychmiast potem powracał do rodziny, [w oryginale listu wyraz "natychmiast" Autor specjalnie podkreślił] bo: 1/ jakżeż można opuścić żonę i dziecko na czas świąt? 2/ diabeł nie śpi i ona drugiego sobie może szukać; 3/ długo siedząc przepali on te 100 czy 90 zł, które otrzymał w inspektoracie czy kuratorium i nie tylko, że nic ani żonie, ani dziecku na zimę nie sprawi, ale jeszcze mu na drogę powrotną może nie starczyć. Na Wydawnictwo niech absolutnie [zaś to słowo Autor podkreślił trzykrotnie] nie liczy, bo przecież musi zrozumieć, że to nie nasza własność i nie wiem, jak się wytłumaczę N. O. Prowincjałowi, że tamte przeszło 100 zł pożyczyłem na miesiąc, a tu i rok coś upłynął (nie pomnę) czy pół roku. W końcu jakim sumieniem mógłbym pozwolić na darowanie pieniędzy uciułanych od biednych, którzy sobie odmawiają, by dać na rozszerzenie czci Niepokalanej, by oddać to na… papierosy, bo to na jedno wyjdzie, jeżeli on pieniądze przepali. – Sądzę, że i on to zrozumie, że ja przecież nie mogę obciążać sumienia i pokutować na drugim świecie jeszcze za niego. Mam dosyć swoich bied". We wspomnianym liście mowa o pożyczce 115 zł, o którą pilnie prosił Franciszek w liście z 17 kwietnia 1925 r.

Ale w tym zbiorze listów znalazły się również adresy do np. Papieża Piusa XI, Kardynała Prymasa Augusta Hlonda, Kardynała Aleksandra Kakowskiego, Marszałka Józefa Piłsudskiego, Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, Prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego, księcia Jana Druckiego-Lubeckiego, a nawet do Izby Przemysłowo-Handlowej w Warszawie, Polskiego Radia, urzędników starostw, wójtów i przede wszystkim do wielu księży i braci zakonnych. Będziemy do nich wracać na naszych łamach przy różnych okazjach.

 

Jerzy Chrzanowski