Zwyczajowym biesiadowaniem przy rodzinnym stole czy w święta, czy w dzień imienin i urodzin lub podczas wesel, komunii, chrzcin pogłębiamy od wieków naszą familijną więź. Bo tak mało współczesne tempo życia daje okazji do spotkań z najbliższą i dalszą rodziną. A przecież wszystkim zależy na utrzymywaniu międzypokoleniowej więzi, zwłaszcza teraz, gdy wszystkie inne tak swobodnie i niebezpiecznie się rozluźniają. Stąd, na szczęście, coraz częściej sięga się do rodzinnych korzeni, wspomnień, tworzy się drzewa genealogiczne lub organizuje zjazdy rodzinne. Organizatorami zjazdów są, zazwyczaj tuż po przejściu na emeryturę, jeszcze pełni werwy wujowie czy dziadkowie. Stają się oni liderami prac dokumentacyjnych, wydają własnym sumptem "monografie" rodów, a gdy wieloletnie poszukiwania archiwalne przynoszą efekt to wreszcie przychodzi czas na zorganizowanie rodzinnego zjazdu. W naszym środowisku takie zjazdy odbywają się już od pewnego czasu. Zachęcając naszych Czytelników do pielęgnowania pamięci własnych rodów przypomnijmy, że już w roku 2004 odbył się zjazd rodu Złotnickich, czyli potomków założyciela miasta Stefana Prawdzic Złotnickiego oraz rodów ziemiańskich związanych z naszym miastem i regionem. Następnie spotykali się nasi Matusiakowie, Pilcowie czy Bąkowscy. Ostatnio pobliskie Wojsławice gościły przedstawicieli rodu Siemiątkowskich-dawnych właścicieli tamtejszych dóbr. To dzięki nim moja familia po mieczu w końcu XVIII w. przybyła z Wielkopolski w nasze strony. Wcześniej, przez ponad 300 lat, zasiedlali miasteczko i majątek Dobra k. Turku.
W sobotę 24 maja br. spotkali się w miejskim muzeum przedstawiciele rodziny Walterów. Ich przodek, tkacz Karol Walter, przyjechał do Polski z Królestwa Czeskiego i osiadł w naszym mieście ok. 1854 r. Jego syn, Franciszek Serafin Walter, ożenił się z Agnieszką z d. Fiszer. Ich potomkowie związali się z naszymi rodzinami: Disnerów, Ballów, Wróblewskich, Piczmanów, Millerów, Kurowskich, Białeckich. Jednak duża cześć rodziny wyjechała już do USA lub innych miast w Polsce. Po II wojnie światowej większość rodziny z konieczności uciekła do Niemiec. To ona stanowiła największą grupę uczestników rodzinnej wizyty w naszym mieście, które tak otwarcie i gościnnie przyjęło ich przodków, gdy przybyli tu za chlebem przed ponad 150 laty. Inspiratorem, który najwięcej natrudził się przy organizacji zjazdu był Jerzy Walter, emerytowany mgr inż. włókiennik, od lat mieszkający w Kaliszu. Uczestnicy zjazdu pozostawili w miejskim muzeum trwałą pamiątkę tego spotkania. Jest nią wydana w 1872 r. książka-podręcznik tkactwa, który służył tej rodzinie przez kilka pokoleń do nauki i pracy w włókiennictwie. Z okazji zjazdu rodzina wydała też obszerną monografię rodu autorstwa jednego z jego uczestników-Wernera Waltera z Limbach-Oberfrohna k. Chemnitz (w latach 1953-1990 Karl-Marx-Stadt), który genealogią zajmuje się zawodowo.
Jerzy Chrzanowski