Ćwierć wieku, a właściwie 26 lat, w Zduńskiej Woli spędził mieszkający już od 62 lat w Łodzi Marian Galewski, urodzony w naszym mieście 2 lipca 1920 r. Jest on synem Teodora Galewskiego, znanego przedwojennego zduńskowolskiego szewca i Marianny z Jagielskich. Miał troje rodzeństwa-dwie siostry i brata, który tak jak ojciec został rzemieślnikiem. Galewscy mieszkali przy ul. Ogrodowej 42, dziś 45. Jednak dom, w którym mieszkali już nie istnieje. Pan Marian wyjechał ze Zduńskiej Woli w 1946 r. na studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Łódzkiej. Dyplom otrzymał w 1952 r.
Marian Galewski tęskni za rodzinnym miastem i ciągle wraca do swoich korzeni. Gdy przyjeżdża, to chodzi po starych "kątach" i po wydeptywanych w młodości dróżkach. I Na nowo odżywają wspomnienia. Mówi: "Najmilej wspominam życie w Związku Strzeleckim, do którego należałem od 16 roku życia. I w nim znajduję moją młodość. To był mój drugi dom". Z tych wędrówek i wspomnień zrodził się niewielki album, samodzielnie przez niego przygotowany i niedawno przekazany do miejskiego muzeum.
W czasie okupacji pracował w Zduńskiej Woli, w warsztacie szewskim Lajblicha przy ul. Belwederskiej, dziś Złotnickiego. Pierwsze dni wojny w naszym mieście opisuje następująco: "Dnia 3 września 1939 r. ja z wieloma kolegami przedpoborowymi-Bednarkiem, Maruszewskim, Pietrzakiem i innymi-w większości ze Związku Strzeleckiego, byliśmy wezwani do Urzędu Miasta. Poinformowano nas, że jesteśmy powołani do służby pomocniczej w policji. Zebranie odbywało się w tym samym czasie, kiedy był nalot samolotów niemieckich na kościół, ok. godz. 9.30. Bomby padały na kościół i w tej samej linii na Magistrat. Mury się zatrzęsły i sufit pękał. Po nalocie pobiegliśmy do wykopanych rowów tuż za budynkiem Magistratu. Tam poczuliśmy zapach spalonego prochu z rozrywających się bomb. I Tak zaczęła się wojna". Tuż po wyzwoleniu Pan Marian pracował jako urzędnik w naszym Zarządzie Miejskim, w Dziale Aprowizacji i kończył rozpoczęte przed wojną gimnazjum.
Zachęcamy nie tylko szkolnych kolegów Pana Galewskiego do spisania podobnych wspomnień. Był on w latach 1927-1934 także uczniem szkoły powszechnej przy ul. Łaskiej, mieszczącej się w budynku obecnego Technikum Elektronicznego. Z wdzięcznością wspomina jej znakomitych nauczycieli: Pana Stanisława Kowalczyka, który uczył geografii, Panią Zofię Piątek-polonistkę, Pana Władysław Łuczywka-od prac ręcznych i kierownika szkoły, Pana Stanisława Krala, który uczył kaligrafii. Naszych Czytelników prosimy również o wskazanie informacji i pamiątek związanych z działalnością wspomnianego Związku Strzeleckiego, działającego w Polsce od 1910 r., a w naszym mieście w okresie II Rzeczypospolitej. Prezesem tej organizacji przysposobienia wojskowego, wychowania obywatelskiego i sportowego był u nas Pan Binder, komendantem st. sierż. Stanisław Plewa-uczestnik wojny 1920 r., a instruktorem Kazimierz Krajewski. Lokal związku mieścił się w budynku pofabrycznym na rogu ul. Złotnickiego (dziś Dąbrowskiego) i Kruczej.
Jerzy Chrzanowski