Taki tytuł nosiły nasze tegoroczne spotkania zorganizowane w Muzeum Historii Miasta z okazji rozpoczęcia "Dni Zduńskiej Woli 2008". Odbyły się one 19 czerwca br. o godz. 10.30 i 16.30 w siedzibie miejskiego muzeum. To już XIII edycja tej wielopokoleniowej imprezy, bo spotkania są cykliczne. W naszym Międzyplanetarnym Muzealnym Królestwie Radości, Tradycji i Przyszłości spotykamy się już od roku 1996. Głównym celem tegorocznej edycji było więc zapoznanie się ze zduńskowolskimi tradycjami literackimi, artystycznymi i naukowymi, które sięgają I połowy XIX w., kiedy to założyciel miasta zamówił swój portret malarski, będący dziś ozdobą miejscowego muzeum. Dotychczas podczas naszych dorocznych prezentacji miejscowych i zamiejscowych służb, środowisk i osób użytecznych dla miasta gościliśmy w naszym muzeum dla Państwa m.in.: lekarzy, aptekarzy, policjantów, strażaków, samorządowców, weterynarzy, zegarmistrzów, dziennikarzy, księży Orionistów, pszczelarzy, potomków rodu Złotnickich oraz okolicznego ziemiaństwa i rodów przemysłowych naszego miasta, rzemieślników różnych branż, harcerzy, reprezentantów polskiego wojska oraz hodowców gołębi pocztowych, naszych wspaniałych nauczycieli i ich wychowanków, a ostatnio finansistów i bankowców. W tym roku byli to przedstawiciele środowiska pisarzy, artystów i naukowców, mieszkających w naszym mieście, bądź stąd się wywodzących, dla których Zduńska Wola stała się inspiracją do twórczego wysiłku. Mają oni w swoim dorobku własne publikacje książkowe.
Twórcy ci wraz z zaprzyjaźnionymi księżmi Orionistami: ks. Marianem Klisiem, ks. Bolesławem Majdakiem i ks. Leszkiem Wojtysiem, jak co roku, wspólną modlitwą uroczyście otworzyli nasze spotkanie przy najstarszym znanym wizerunku plastycznym Zduńskiej Woli-panoramie miasta z II połowy XIX w. Pamiętając o wszystkich naszych artystach i naukowcach w tym roku chcemy szczególnie oddać hołd i szacunek tym wszystkim, którzy przez lata współtworzyli kulturalne oblicze naszego miasta i regionu. Pamiętajmy też o tych, którzy w dalszej lub bliższej przeszłości tworzyli, często w bardzo trudnych okolicznościach historycznych, nasze ośrodki życia artystycznego i kulturalnego, a niekiedy sami podejmowali twórczy wysiłek w różnych dziedzinach sztuki i nauki, by żyło nam się piękniej i mądrzej. Obecnie kolejni przedstawiciele pokolenia młodych zduńskowolan, tu, na miejscu, bądź żyjąc w różnych zakątkach Polski i świata, rozwijają swoje talenty i możliwości twórcze w wielu dziedzinach sztuki i nauki. Podczas naszego spotkania zaprezentowaliśmy część ich dawnych i współczesnych osiągnięć: publikacje dotyczące Zduńskiej Woli, napisane przez zduńskowolan-poetów, prozaików, autorów wspomnień, historyków itp.- bądź wydrukowane w naszych drukarniach.
Warto wiedzieć, że pierwsze publikacje autorstwa zduńskowolan to wydawane już od około połowy XIX w. opracowania naszych lekarzy: Franciszka Kobylańskiego, Leona Sikorskiego, Franciszka Czajczyńskiego i Bronisława Wojciechowskiego dotyczące stanu sanitarnego miasta oraz poradniki na temat przeciwdziałania i zachowania się w czasie epidemii cholery, która wielokrotnie atakowała mieszkańców miasta. Ten ostatni lekarz był członkiem Towarzystwa Lekarskiego Guberni Kaliskiej, a także autorem dwóch prac historycznych: "Kronika szkół kaliskich z końca XVIII w." oraz "Stanisław Wosiński, lekarz XVII stulecia. Przyczynek do dziejów oświaty w Polsce. Rzecz oparta na nieznanych dotąd źródłach".
W 1882 r. swoją książkę poetycką wydała tutejsza siostra zakonna Stefania. Nie znamy jej nazwiska. Dochód z książki przeznaczyła ona na wsparcie budowy wznoszonej wówczas z trudem nowej świątyni w Zduńskiej Woli, czyli obecnego kościoła WNMP. Natomiast pierwszą znaną zduńskowolską drukarnią był działający od końca XIX w. zakład i skład z artykułami piśmienniczymi Wilhelma i Romana Casparich, mieszczący się w nie istniejącym już domu na rogu Rynku (obecnego Placu Wolności) i ul. Kościelnej. Obecnie z dobrym skutkiem tę tradycję kontynuują firmy panów Bohdana Owczarka i Przemysława Reichana. Natomiast naukowcy z rodowodem zduńskowolskim współcześnie tworzą i pracują w wielu ośrodkach badawczych i akademickich w kraju i świecie. Zaś poetów z własnymi książkami w stosunku do liczby mieszkańców mamy już chyba najwięcej w Polsce. Ale od przybytku głowa nie boli, tylko od złych wierszy.
Jerzy Chrzanowski