Dnia 14 sierpnia minęło 67 lat od męczeńskiej śmierci Patrona Zduńskiej Woli-św. Maksymiliana Kolbe. Stąd mieszkańcy naszego miasta mogą zapoznać się, przychodząc do miejskiego muzeum, z najnowszymi źródłami, informacjami i wydawnictwami, które pojawiły się w ostatnim czasie, a związane są z osobą najwybitniejszego zduńskowolanina. Z Niepokalanowa dotarła już do nas druga część "Pism" św. Maksymiliana. Wydawnictwo Ojców Franciszkanów tę monumentalną publikację przygotowało w związku z ćwierćwieczem kanonizacji swojego założyciela. Znalazły się w niej m.in. wszystkie znane na tę chwilę teksty, które wyszły spod pióra Męczennika Miłości rodem ze Zduńskiej Woli tj. listy, notatki z rekolekcji i medytacji, pamiętniki, a także artykuły, referaty czy szkice.
Natomiast z Santa Severa w Italii z Centrali Rycerstwa Niepokalanej dla Polonii ojciec Robert Maria Stachowiak, redaktor naczelny "Rycerza Niepokalanej dla Polonii", nadesłał ostatni, lipcowo-sierpniowy, numer swojego czasopisma. Znajduje się w nim m.in. fragment drzewa genealogicznego św. Maksymiliana opracowany na podstawie materiałów dostarczonych mu z naszego miasta. Zamieszczono również w nim list Franciszka Kolbe, najstarszego brata Rajmunda, który już po jego śmierci wysłał 20 września 1941 r. do mamy. List ten w 2000 r. zduńskowolanie mogli poznać z publikacji wydanej przez Zduńskowolskie Stowarzyszenie Oświatowe pt. "Związki św. Maksymiliana Kolbe i jego rodziny ze Zduńską Wolą".
Zaś spośród najnowszych informacji dotyczących życia i męczeństwa św. Maksymiliana zaintrygowała nas ta, która pojawiła się w jednej z nadanych niedawno audycji telewizji publicznej. Otóż w programie tym Kazimierz Świtoń, działacz "Solidarności", głośny za sprawą obrony krzyży na oświęcimskim żwirowisku, przytoczył relację dwóch kobiet, które odwiedziły go kiedyś w tym szczególnym miejscu jego protestu. Opowiedziały o swoim krewnym, więźniu Auschwitz, który pracował w grupie palącej ciała więźniów w krematorium. Twierdził on, że ciało św. Maksymiliana dwukrotnie wkładane do pieca nie spłonęło i że w związku z tym nadzorujący Niemcy kazali zwłoki zakopać. Czy uczyniono tak faktycznie? Czy tak przedstawiona sprawa losów doczesnych szczątków Świętego znajdzie kiedykolwiek potwierdzenie?
Jerzy Chrzanowski