W związku z przypadającą niedawno 69 rocznicą wybuchu II wojny światowej zduńskowolanie zgromadzili się na Placu Wolności, aby wraz z kombatantami, władzami samorządowymi, przedstawicielami instytucji i stowarzyszeń, a także delegacjami młodzieży oddać hołd obrońcom Ojczyzny i ofiarom okupacji. Natomiast my przypominamy postać księdza Józefa Balcerczyka, kapelana Wojska Polskiego i podpułkownika. Jest on jedną z najważniejszych postaci zachowaną w pamięci mieszkańców naszego miasta, która bohatersko włączyła się w 1939 r. i przez całą okupację w walkę z wrogiem. Od września 1936 r. był on kapelanem wszystkich organizacji o charakterze wojskowym w naszym mieście. To on podczas wielkiej, patriotycznej manifestacji zorganizowanej w Zduńskiej Woli jesienią 1938 r. poświęcił karabiny zakupione dla polskiej armii ze składek pracowników największej przedwojennej miejscowej firmy włókienniczej "Rozen Wiślicki i Gecow", która została doszczętnie zbombardowana 3 września 1939 r. Nadal dzięki Państwa życzliwości napływają do miejskiego muzeum fotografie i opisy tego wydarzenia.
Ks. Balcerczyk urodził się 15 grudnia 1903 r. w miejscowości Szulec, w gminie Opatówek, w powiecie kaliskim. Był synem Pawła i Marianny z d. Kuropatwa. Do Zduńskiej Woli przybył ok. 1936 r. Dzięki jego krewnym niedawno do naszego muzeum trafił zbiór cennych archiwaliów dotyczących m.in. wojennych losów kapłana. Są wśród nich spisane przez niego w pamiętniku wspomnienia dotyczące naszego miasta. Oto co ten ceniony i lubiany przez zduńskowolan duszpasterz napisał o pierwszych dniach wojny w tak bliskiej mu zawsze Zduńskiej Woli: "Dnia 1 września 1939 r. koło godziny 7-ej rano przybywam do Komendy Obrony. Przybywa i szef PCK mgr Jan Szaniawski. Potrzebni są gońcy. Zwołuje harcerzy i wyznaczam po dziesięciu dla komendy i PCK. 20 harcerzy starszych przydzielam centrali punktów kontrolnych obrony przeciwlotniczej. Wyznaczam 20 uczniów gimnazjalnych do oddziału informacyjnego. Odchodząc ze służby na swojej zmianie, zdają sprawozdanie mnie i Komendantowi Policji, kapitanowi Jastrzębskiemu. Zaglądam wieczorem do szpitala. Właśnie przywieźli nowy transport rannych żołnierzy. Jest wśród nich Polak z odciętą nogą oraz ranny, zestrzelony pod miastem, niemiecki pilot. Na polecenie burmistrza zwołano wieczorem naradę przedstawicieli społeczeństwa i postanowiono powołać Komitet Pomocy. Proszą mnie o przewodnictwo. Początkowo odmawiam. Po dyskusji zgadzam się. W nocy z 2 na 3 września wstępuję do komendy. Porucznik Skupień melduje: Mamy wiadomości, że jutro Zduńska Wola będzie bombardowana. Przygotowujemy się do ewakuacji. W tej sytuacji ksiądz kapelan odjedzie z miasta z Oddziałem Polowym PCK. W niedzielę 3 września o godz. 9 rano Mszę Św. odprawia ksiądz Bernard Sroka. Nadlatuje niemiecki bombowiec. Wierni wybiegają z kościoła. W tym momencie spada wiązka bomb. Zwala się strop nad prezbiterium. Ranny jest ksiądz Sroka i ministrant Nowicki. Przy magistracie ginie młody człowiek. Przed kościołem jest kilka osób zabitych i rannych. Namaszczam martwych olejem świętym i w notesie zapisuję ich nazwiska. Organizuję powrót rannych do domów".
Ks. Balcerczyk zmarł 15 grudnia 1980 r. w Koninie. Na własną prośbę został pochowany na starym cmentarzu w Zduńskiej Woli, w której w latach 1946-1958 był proboszczem w parafii p.w. WNMP.
Jerzy Chrzanowski