Minęła już 115 rocznica urodzin św. Maksymiliana Kolbego. W związku z tym przypominamy obecnie mniej znane fakty związane z misyjną drogą naszego rodaka do Japonii. Niedawno nasze muzeum odwiedziła Pani Halina Mielczarek-Godlewska z San Jose w Kalifornii, w Stanach Zjednoczonych, która wraz ze swoimi siostrami oraz dziećmi dotarła do "Kraju Kwitnącej Wiśni". Głównym celem Pań, jak przystało na rodowite zduńskowolanki już od lat mieszkające w USA, było oczywiście odwiedzenie japońskiego Niepokalanowa. Ten franciszkański ośrodek utworzył w 1931 r. najbardziej znany w świecie zduńskowolanin urodzony w tkackim mieście 8 stycznia 1894 r. Ojciec Maksymilian Maria Kolbe przebywał w Japonii od sierpnia 1930 r., a 23 maja 1936 r. okrętem "Victoria" stamtąd odpłynął. Pielgrzymujące zduńskowolanki spotkały się w Nagasaki m.in. z najstarszym żyjącym współbratem franciszkańskim Ojca Maksymiliana, bratem Sergiuszem Pęśkiem, który przebywał ze swoim gwardianem w tym kraju od września 1931 r. Obecnie liczący 102 lata brat Sergiusz Maria Pęsiek przebywa w japońskim szpitalu. Urodził się on w 1907 r. w Paprotni w rodzinie stolarskiej. Miejsce urodzenia stało się przyczyną wielu pomyłek w literaturze dotyczącej dalekowschodniej misji św. Maksymiliana. Otóż badacze często mylą Paprotnię spod Teresina z naszą podzduńskowolską. A to ze względu na fakt narodzin Świętego w Zduńskiej Woli. Faktycznie brat Sergiusz urodził się w tej pod Niepokalanowem i graniczącej z Teresinem. Tam do dziś mieszkają jego bliscy krewni. W 1998 r. ukazała się nakładem Ojców Franciszkanów z Niepokalanowa książka autorstwa tego ostatniego polskiego zakonnika przybyłego do Japonii w latach 30. ubiegłego wieku pt. "Misyjną drogą św. Maksymiliana". Nieco wcześniej, w 1993 r.,
Telewizja Polska wyemitowała film dokumentalny w reżyserii Grzegorza Tomczaka z udziałem brata Sergiusza. Z pobytem Patrona Naszych Trudnych Czasów w Japonii wiąże się jeszcze jeden interesujący epizod. Otóż po powrocie do Polski w 1936 r. brat Maksymilian zorganizował objazdową wystawę po kraju ukazującą pracę współbraci i egzotyczne okazy z misji. Ekspozycja odwiedziła różne polskie miasta. Goszczący w grudniu ub.r. w naszym mieście Wiesław Michalski spod Łowicza, emerytowany nauczyciel liczący dziś już 83 lata, a który dzieciństwo i młodość spędził w naszym mieście wspominał, że gdy był uczniem naszego gimnazjum, to niedługo przed wojną wraz z całą swoją klasą zwiedzali "japońską wystawę" w Zduńskiej Woli. Urządzono ją w dużej sali u księży Orionistów. Jest on zupełnie pewien, że oprowadzał po niej sam Ojciec Kolbe. Czyżby tak niewiele osób pamiętało do dziś to wydarzenie? Nie ma o nim wzmianek w dawnych kronikach i miejscowej prasie. Opracowania historyczne ukazujące bardzo wnikliwie życie naszego Świętego też o tym milczą. Sam Święty w swoich zapiskach, listach i pismach, które w całości niedawno wydano o tej wizycie także nie wspomina. A przecież w rodzinnym mieście miał jeszcze wówczas bliskich i serdecznych znajomych. A może żyją nadal wśród nas inni, którzy zwiedzali tą wystawę i spotkali wtedy św. Maksymiliana, jak też ci, którzy pamiętają inne wizyty Świętego u nas?
Jerzy Chrzanowski